Blog · Wiersze

Życie wraca do mnie

Całe ferie bez żadnego wpisu, wiem. Swoim zwyczajem mam lekkie wyrzuty sumienia… Bo przecież czuję w sobie odpowiedzialność i obowiązkowość, i miałam w międzyczasie kilka myśli, olśnień, wydarzeń ale i dołów, którymi mogłam się podzielić na gorąco, ale może nie było wystarczająco siły na to, premedytacji, konieczności…. aż do dziś.
A dziś wpadła mi przypadkiem w ucho piosenka, której nie ma tłumaczenia w Internecie, a przynajmniej ja nie znalazłam i nagle poczułam, że odkładam wszystko inne, całe życie swoje i muszę to w tym momencie przetłumaczyć.
Zrobiłam to.
Wrzucam Wam piosenkę, bo piękna i wrzucam moje tłumaczenie

Czytaj dalej “Życie wraca do mnie”
Bez kategorii · Blog · Dzieci · Wiersze

Jagódki, jagódki…

Nawet w wakacje, mając dzieci, trzeba myśleć żeby je odciągać od mediów, komórek, komputerów. Wyjazdowo, czy na miejscu. Nie jest łatwo, ale każdy pretekst jest dobry. A przecież wokół każdego z nas jest jakiś las.
Czemu by nie jechać na jagody. Nam się udało, bo znamy kogoś, kto wie, gdzie są jagody i jest ich dużo, ale pewnie w każdym lesie da się znaleźć. Nie marudźcie więc, nie tkwijcie w miejscu, tylko ruszcie się do lasu, choćby najpierw w poszukiwaniu jagód.
Poszukajcie, dzieci umieją zbierać jagody i znajdować, a oprócz tego robaczki i inne cuda natury jak ten liść.
Koronkowa robota 🙂

Czytaj dalej “Jagódki, jagódki…”
Blog · Przeczytane · Wiersze

Obłoki nad bulwarem jak rozkwitająca herbata!

Piliście kiedyś herbatę rozkwitającą, pozwoliliście sobie na ten rytuał, wrzucania zasuszonej kulki herbaty do gorącej wody, a później patrzyliście na proces rozwijania się, na taniec w wodzie płatków, na wypełnienie przezroczystej przestrzeni kwiatem i jego tańcem? Smak, zapach kolor, ruch, spokój, refleksja, odnalezienie.
Tak właśnie się czyta prozy poetyckie Darii Danuty Lisieckiej.

Czytaj dalej “Obłoki nad bulwarem jak rozkwitająca herbata!”
Blog · Wiersze

Wiosna poezją

Do poezji nie ma klucza, są zmysły, zdarzenia, ciągi filozoficznych rozważań i gesty.
Do poezji wystarczy się przytulić, otworzyć, przysiąść.
Wiersz w nas drzemie, a potem z nas się wyrywa i płynie niezależny od nikogo.
Macie szanse złowić jakiś dla siebie każdego dnia, one płyną, unoszą się jak nasiona dmuchawca, jak liście na wodzie, jak iskry z ogniska.

Podzielę się z Wam jednym z najnowszych, a później kadrami z wiosny. Życzę Wam opisywania i czytania wszystkiego wokół Was!

nie szukam skoro jestem
całe  chwile w pociągu 
jasno i ciepło 
podobnie

                                   kiedy tyle nie umie 
                                   w swoich podróżach     
                                   trzeba zrozumieć
jak raz polubisz 
czyjś głos 
to głos ciągle chce mówić
                                   i się wydaje że nie kłamiesz 
                                   i lubisz 
                                   bo nie kłamiesz;
                                   tolerancja brzmi jak dobry 
                                   uczynek
                                   jak: nikt inny
                                   i można za prawdę to przyjąć
                                   więc 


z pociągu 
zbieram się szybko i pytam lub błądzę
bardziej pytam 
błądzę z umiarem 
i gdy nie wychodzi próbuję dalej
jak dziś rano
jak Pani Harris 
kiedy nie wiem że można 	    błądzić jak ona
                                    i film brać tylko jak ładną 
                                    sukienkę 
                                    lub dobre ciastko 
                                    za dobrą monetę zbyt lekko
                                    zamykać oczy 
                                    przeżywać bez głębi ostrości
myślę czy wytrzymasz tysiące myśli 
bo bez ran i obelg
zbyt wiele głębi
bo bez zakazów i win
na wypadek gdyby na koncie 
było więcej ich

Czytaj dalej “Wiosna poezją”
Blog · Wiersze

Pisane na żywo – Sokołowsko

Skoro chce tak po prostu iść do przodu w nowym roku to zaczynam wpis w drodze. I będę pisać w trakcie. Bo właśnie jedziemy z przyjaciółmi na wycieczkę. I orientacyjnie tylko wiem gdzie. Jedziemy do Sokołowska. Nie wiem gdzie pójdziemy i jakim szlakiem. Polegamy na naszych przyjaciołach.

Graliśmy już w wymyślanie imion na konkretną literę ale tylko znanych nam ludzi i zwierząt. Potem w wymienianie bajek.

Czytaj dalej “Pisane na żywo – Sokołowsko”
Blog · Wiersze

Między próbami, a nieznośnym poczuciem odpowiedzialności.

Zawsze ten sam dylemat. Poetka to nie jest zawód, to nie jest poważne zajęcie, jak może konkurować z odpowiedzialnymi konkretnymi zadaniami, rzeczami. Ciągle tego nie wiem.
Po tym jak robiłam już jakiś czas temu spektakl z wierszy z “Infalii” miałam taki trochę kryzys z tymi rzeczami, bo weszła pandemia, bo jestem odpowiedzialną matką, bo… to na tyle niszowe, że kogo to obchodzi.
Pewnie jakieś wiersze jeszcze przeczytam na jakimś wieczorze, spotkaniu, coś napiszę, ale czy wydam.
Już pewnie swojego spektaklu z wierszy więcej nie wymyślę, bo nie jestem ani reżyserem, ani aktorką. Bo to był jednorazowy wybryk.

Ale z drugiej strony nudzi mnie samo tylko czytanie wierszy przy stoliku, kusi żeby to przekazać inaczej, raz wyszło.

Tylko czy nie za mało czasu poświęcam domowi, dzieciom, ich lekcjom, wyrzuty sumienia. Bo jak czegoś nie dopilnuję, nie pomogę, to każda ich porażka będzie moją winą. Dlatego może zrezygnować z siebie i tylko się poświęcić innym. Udawać, że ważniejszy porządek i wszystkie obowiązki, że pisanie i występowanie jest dla innych, tych lepszych. Tych, co mają na to czas. Że mnie na to pisanie i fanaberie pokazywania tego, co w mojej głowie, zwyczajnie nie stać. Że nie powinnam usprawiedliwiać wszystkiego tym, że dzieci zostawszy z czymś same, nabierają samodzielności, że już ten czas żeby sobie radziły i brały odpowiedzialność za swoje obowiązki. Sprzeczne uczucia, jak zwykle.

No i tak się składa, że spotkałam w życiu Tess, Teresę Podemską -Abt, poetkę z Australii, emigrantkę, z którą, jak się okazuje, chodziłyśmy tymi samymi drogami: literatury, wrażliwości, chodzimy nadal.
Zaczęłyśmy rozmawiać, godzinami, później zaczęłam odpowiadać swoimi wierszami na jej wiersze. Tutaj macie próbkę tego, bo wszystkie te odpowiedzi czytałam na YouTube
I tak powstał pomysł, by zrobić wspólny wieczór poetycki, spektakl.
Teresa musiała wrócić do Australii, więc znów jakby projekt się zamroził. Ale któregoś dnia dostałam propozycję z jednej wrocławskiej biblioteki, by wystąpić z jakimś projektem. Pomyślałam więc zaraz o tym pomyśle z Teresą, tylko teraz wiedziałam, że wiersze muszę sama czytać, swoje i Teresy.
Wymyśliłam więc scenariusz, Kamil Abt wgrywa w teksty głos muzyczny. Będzie to więc spektakl poetycko-jazzowy. Dialog nie tylko między wierszami ale też między słowami i dźwiękami.

No i lawiruję jednak między próbami do tego projektu, a potrzebami dzieci, ich lekcjami, buntami, niezadowoleniami. Próbuję pogodzić swoje pasje z pracą zawodową z miłością do dzieci i ugotowaniem chociażby zupy, zawiezieniem na zajęcia.
Czy nie jest tak, że każda z nas, matek dzieci w różnym wieku tak właśnie ma, próbuje godzić wyrażenie siebie, jakieś swoje pasje, czy zainteresowania, przemycać je trochę w życiu pełnym rodziny, pracy, obowiązków?

Ucząc się tekstów na pamięć, myślę jednocześnie jak pomóc Kajowi przygotować się do sprawdzianu z angielskiego, a nie jest to dla niego łatwe, toteż wciąż szukam w głowie niestandardowych metod, które mam nadzieję pomogą wzbudzić chęć do uczenia się i to skutecznie. Odpuszczam poważniejsze sprzątania, najważniejsze to, że w swoim bałaganie orientuję się tak jak w najlepiej ułożonych półkach.

Wymyślając scenariusz, między sprzątaniem a gotowaniem testuję dobrze rozmazany makijaż, jedną z moich twarzy tego projektu:

Czytaj dalej “Między próbami, a nieznośnym poczuciem odpowiedzialności.”
Blog · Wiersze

Pierwszy weekend września -Kujawy

Tak czasem myślę, po nowym wpisie, że za chwilę, następnego dnia znów coś napiszę i wrzucę, bo tyle tematów, pomysłów do opisania, ale potem dużo się dzieje i czas mija, ale w międzyczasie ważne rozmowy i spotkania, ważne współbycie z dziećmi, z ludźmi, bo rozmowa zawsze jest najważniejsza, spotkanie.
Dlatego piszę dopiero teraz i właśnie o spotkaniach. Już pisałam o tym wydarzeniu, ale jest ono co roku i co roku daje energię na kolejne miesiące.
Biała Lokomotywa. W tym roku moja Hurtownia była tam w 15-osobowym składzie. To najwięcej ze wszystkich wyjazdów. Jak zwykle o 17.00 w piątek w pierwszy weekend września zaczął się maraton, a zarazem uczta dla duszy.

Czytaj dalej “Pierwszy weekend września -Kujawy”
Blog · Wiersze

W kwestii wiary…

Skoro dzisiaj niedziela miłosierdzia, to tak mi przyszło, że o tym napiszę i tu, na blogu, w kontekście tego, co właśnie dziś przeczytałam, usłyszałam, przemyślałam. Oczywiście, jak to u mnie, wszystko się dzieje poza mną, więc dziś czytałam na YouTube fragment Biografii sióstr Brontë. Traf chciał, że jest tam o wierze w Boga i o przekazywaniu jej, o religii, ale w tym najgorszym wydaniu. O złych dziwiętnastowiecznych pastorach niszczących dzieciom psychikę. Trudny fragment i sam przyszedł do mnie właśnie w tę niedzielę. Sam, ponieważ książki, które czytam, zwykle czytam na żywioł, wcześniej nie przygotowuję tekstów, często nie wiem dokładnie co będę czytać, tylko z grubsza, orientacyjnie.
Tutaj macie ten fragment

Czytaj dalej “W kwestii wiary…”
Blog · Dzieci · Wiersze

Porażka – nie porażka

Najczęściej lubimy się chwalić wygraną, osiągnięciem czegoś, nie, że komuś tylko powiemy, ale dowiaduje się o tym mnóstwo ludzi, setki naszych “znajomych”. Tak działają portale społecznościowe. To jest właśnie w tej epoce nasz sukces.

A ja dziś na przekór, napiszę Wam o porażce. O takich rzeczach raczej nie ma sensu pisać, po co się dołować, pokazywać innym swoją słabość. Po co? Wzbudzić litość, a może czyjąś satysfakcję?
Czytaj dalej “Porażka – nie porażka”

Dzieci · Wiersze

Ksiołszka o binozaurach – dyslektycy są wśród nas

Co to takiego dysleksja? Jest, czy jej nie ma?
Najpierw jest niskie napięcie mięśniowe, opóźniony rozwój ruchowy, opóźniony rozwój mowy, czasem niechęć do ćwiczeń fizycznych, czasem obawa przed nowym.
Życie z dzieckiem, które ma zagrożenie dysleksją to codzienne zadziwienia, zaskoczenia w prawo i w lewo, w górę i w dół. To niespodzianki. Nie ma przecież jednej definicji dysleksji, ani też jednych objawów. Poza tym, skoro nie można do III klasy podstawówki stwierdzić dysleksji, nigdy nie wiadomo czy to ona, czy może to normalne, przejściowe, trochę w innym rytmie i czasie.
Czytaj dalej “Ksiołszka o binozaurach – dyslektycy są wśród nas”