Wydałam kiedyś książkę poetycką, potem drugą, a teraz żyję z dnia na dzień, co oznacza, że wcale nie jestem pewna czy chcę wydać kolejną.
Na razie najbliżej mi do nieprzewidywalności kolejnego dnia, do ulotności, więc świetnie się odnajduję na YouTube. Tu, jeśli mam ochotę, przeczytam wiersz, zaproszę na warsztaty, lub przeczytam kawałek prozy kogoś z kim, w danym momencie, mi po drodze. Czasem zatańczę, a czasem się pomaluję.
To nieprzewidywalna codzienność, a jednocześnie niespodzianka czyli prezent w postaci kolejnego dnia.
To jest trochę jak rejestrowanie siebie, jak wizualny pamiętnik.
To ciekawe, że do tego wpisu natchnęło mnie ujrzenie przypadkiem zupełnie mojej Infalii w antykwariacie z napisem „jedyny egzemplarz”
No rzeczywiście dodruku książki nie będzie, bo wydawnictwo przestało istnieć.
Ale to miłe, że jest sobie w antykwariacie

Tymczasem zaczyna być ciepło, chociaż taniec rozgrzewa i w zimie, i w porze cieplejszej tak samo 🙂





