Bez kategorii · Blog

Koncert w parku – zaskoczenie

Znów niedziela, bez specjalnych planów, z odrobiną frustracji w herbie. Cóż, ostatnio trochę mi się poprzesuwały progi znoszenia frustracji. Kiedyś już bym leżała na łopatkach powalona przez życie, a dziś cóż no lekka frustracja.

W każdym razie niedziela, wymiana książek w Macondo. Szłam dwa razy z tymi książkami, bo tak jakoś się uzbierało i ciężko, i trzeba trochę mieszkanie zrobić przejrzystszym, a tu po drodze słyszę jakieś dźwięki. Plac Św. Macieja, muszla koncertowa. Wyraźnie coś się dzieje. Jak się okazało próba. Koncert dopiero będzie. Plenerowy, darmowy. Tak blisko. No skoro koncert sam do mnie przychodzi, to jak tu nie posłuchać. Zaniosłam książki, dziś bez makijażu, zdążyłam do domu na 5 minut tylko coś odłożyć, niepotrzebny bagaż i z powrotem. Koncert był super, Justyna Woźniak, aktorka Teatru Capitol. Super głos, cudny brawurowy akompaniament Michała Olejnika. Zdążyłam powiadomić koleżankę, która mieszka blisko i też jej się ten koncert przydał.

Na wszelkie frustracje muzyka robi najlepiej. Wczoraj ostatnia potańcówka w Rynku, też byłam. Uwierzcie, nie bójcie się tańczyć w tłumie, każdy tam tańczy jak chce, jak umie, jak popadnie. Nawet sam, nie jest sam. Nie ma się czego wstydzić. Wystarczy odłożyć obawy.

Wczoraj tańce, dziś koncert, muzyka koi na różne sposoby.
A gdy usłyszałam piosenkę, którą puszczam sobie na okrągło od miesiąca, może nawet dwóch, nucę, śpiewam, to stało się jeszcze bardziej oczywiste, że koncert dla mnie.

Klasyczne dobre piosenki w dobrym wykonaniu.
Polecam niedziele spontaniczne, niedziele nieoczywiste, w których podążamy za głosem serca, za ruchem swojego ciała, za tym, co nam daje kopa, choćby po to, by lepiej radośniej zacząć nowy rok szkolny

Bez kategorii · Blog · Dzieci

Genzie

W tym roku miałam wybór, ale tak naprawdę nie miałam wyboru. Dlaczego? Po prostu nie zapisałam w kalendarzu swojego własnego wydarzenia czyli koncertu Chóru Melomana, w którym śpiewam w NFMie.
Natomiast obiecałam Brzoskwini, że pójdę z nią i jej przyjaciółką na koncert Genzie. Obiecałam, bo nie miał kto iść tak naprawdę, a ona bardzo chciała. Gdy okazało się, że to ten sam dzień i godziny, było pozamiatane. Moje niedopatrzenie. Trudno. Decyzja, idę z Brzoskwinią.
Oczywiście nic nie wiedziałam o Genzie poza tym, że nastolatki za nimi szaleją i że to grupa młodych influencerów, nawet nie wiedziałam na ile oni śpiewają i jak.
No ale nie będę marudzić, chcę wspierać, a bez dorosłego nie pójdą, to impreza z tych, co to gigantyczne kolejki do wejścia i bardzo dużo publiczności i głośno, no i w Hali Stulecia. Chciałam też z nimi pójść po to, by Brzoskwinia nie czuła się lekceważona, ani też nie czuła, że zakazuję jej czegoś. Po prostu wiedziałam, co dla niej ważne i pamiętam jak w jej wieku dla mnie ważne rzeczy były tak bardzo ważne, że traktowałam je emocjonalnie. Prawo nastolatków.

Z kolei ważną rzeczą dla mnie jest śpiewanie i Chór Melomana , no i koncert finałowy na głównej scenie NFM-u w czerwcową niedzielę. Ale już w dwóch takich koncertach brałam udział i oczywiście natychmiast pogodziłam się z tym, że w tym roku odpuszczę, chciałam przecież dziecku dotrzymać obietnicy. No i też miałam ochotę zobaczyć co się jej podoba.

Continue reading „Genzie”