Blog · Dzieci

Nie będę czekać na Godota…

Dawno mnie tu nie było i nie wiem od czego zacząć. Dlatego zacznę od miejsca, w którym dziś jestem, w myśl tu i teraz oraz w myśl tego, by nie stać w miejscu. Nie zamierzam czekać na Godota.
Wrzesień zaczął mi się bardzo poetycko intensywnie, w zasadzie zawsze od wielu lat mi się tak zaczyna, bo jeżdżę na Festiwal “Biała Lokomotywa” do Aleksandrowa Kujawskiego, a właściwie Łazieńca, prowadzę tam Slam poetycki i zwykle spotkanie z jakimś poetą, czy pisarzem. Poza tym jedziemy tam najczęściej dużą ekipą z młodzieżą tworzącą poezję. Bardzo dobry potrzebny czas, potem oczywiście powrót do pracy, pora zareklamować Hurtownię dla młodych, uczniów pierwszych klas i nie tylko, zaczęłam też cykl warsztatów poetyckich dla każdego i prowadzę je raz w miesiącu w Macondo. W głowie projekty i spektakle, które gotowe do wystawienia, powtórzenia, no i nowa edycja Złotego Kartonu.

Tyle wszystkiego, że nie pisałam tutaj z premedytacją, nawet prawie zawaliłam z opłaceniem domeny na czas, ale już ok i nie stracę adresu ani miejsca 😉

Czytaj dalej “Nie będę czekać na Godota…”
Blog · Mikro i makrowyprawy

Znowu tu. Kiedy domem jest droga

Jestem na mecie. Wracam jak bumerang w miejsca, które mi służą i które kocham. Mieszkam w kilku równoległych domach.
Tak się składa, że w życiu swoim od urodzenia nie mieszkałam w jednym domu, tylko zawsze czułam się Nomadką. Kimś kto się wiecznie pakuje i przemieszcza, na chwilę, za chwilę. I tak już zostało, to moja szkoła życia, więc nie usiedzę w jednym miejscu, gna mnie. Jakby dom był w drodze, po drodze…

Są miejsca, w których oddycham pełną piersią, gdzie mogłabym mieszkać, ale musi ich być więcej niż jedno, bym mogła wyjeżdżać i wracać, bo prawdopodobnie moim domem jest droga.

Czytaj dalej “Znowu tu. Kiedy domem jest droga”
Blog · Mikro i makrowyprawy

Ślęża, tym razem niebieskim szlakiem.

Gdy mieszkasz w pobliżu Wrocławia, to wycieczka na każdy moment. Jest kilka szlaków. Tym razem znów od Przełęczy Tąpadły poszliśmy ale nie prosto, a w bok, niebieskim szlakiem, trochę trudniejszy ale ciekawszy i mniej uczęszczany. Dla zmyłki zaczyna się łatwiej niż ten żółty, bo całkiem płasko, ale później są bardziej ostre podejścia i czasem nie od razu widać szlak.

Ale za to naprawdę pięknie.

Czytaj dalej “Ślęża, tym razem niebieskim szlakiem.”
Bez kategorii · Smakowite

Alternatywa dla sernika

I znów mnie bierze na nowe przepisy. Zwłaszcza teraz w wakacje.
To ciasto szybkie łatwe i puszyste. Musicie sami spróbować i stwierdzić czy wam smakuje. Mi tak 🙂
Fajnie je zrobić, gdy nam się spieszy, może potrzebujemy zabrać coś na wycieczkę w góry lub na plażę, szybka robota, godzinę pieczenia i mamy coś co się świetnie sprawdzi w terenie 🙂

Czytaj dalej “Alternatywa dla sernika”
Blog · Mikro i makrowyprawy

Thelma i Louise? Przecież zawsze można napisać swój scenariusz, a nie powielać to, co już było i czego się spodziewają…

…bo, to w dużej mierze od nas zależy czy “kręcimy” własnym życiem komedię, czy dramat.
Dla niektórych wypad kobiety samej, z inną kobietą lub grupą, na kilka dni, to normalność, dla innych zaś kobieta naznaczona obrączką czy macierzyństwem, to postać w sztywnych ramach kultury, niesamodzielna i niewolna, postać, która nie może i nie powinna.

Nie pisałabym o tym gdybym znała tylko kobiety, które będąc matką i żoną, matką lub żoną, mają prawo do normalności, wolności, korzystania z życia tak, jakby tego chciały, które same dają sobie do tego prawo. Ale znam pełno kobiet, które rezygnują z siebie, z tego, czego pragną, dla świętego spokoju, konwenansów, ze strachu i jeszcze wielu innych przyczyn.

To się zwyczajnie nie opłaca, bo, prędzej czy później wybuchniecie i jeśli kogoś chronicie, bo Wam się wydaje, że chronicie, to ten ktoś w końcu oberwie i to ze zwielokrotnioną siłą, nie wytrzymacie tego lub zginiecie jak ryby, bez głosu.

Tak naprawdę, jeśli sobie pozwolicie na realizację siebie, co jest możliwe przy posiadaniu dzieci, co jest możliwe, jeśli nauczycie męża, że tak ma być, że to normalne, co jest możliwe, zarówno, gdy pracujecie zawodowo, jak i, gdy siedzicie w domu, zajmując się domem, wszyscy wokół będą żyć zdrowiej, bo to krok do normalności. Jeśli nie będziecie się oglądać na to, co ludzie powiedzą, to tak naprawdę wszyscy będą szczęśliwsi.

Wybrałyśmy się z koleżanką na wypad w góry, same, bez pretekstów, że to praca, konieczność, bez dzieci, po prostu, by odpocząć. Od razu przyszedł mi na myśl film z 1991 roku “Thelma i Louise”. Czemu? Po co?
Może właśnie po to, by złamać stereotyp w swojej głowie i w głowach jeszcze kilku kobiet, żeby zaprzeczyć temu, co nawet wpaja nam zupełnie niechcąco kultura, dobre kino…

Czytaj dalej “Thelma i Louise? Przecież zawsze można napisać swój scenariusz, a nie powielać to, co już było i czego się spodziewają…”
Bez kategorii · Blog · Dzieci · Wiersze

Jagódki, jagódki…

Nawet w wakacje, mając dzieci, trzeba myśleć żeby je odciągać od mediów, komórek, komputerów. Wyjazdowo, czy na miejscu. Nie jest łatwo, ale każdy pretekst jest dobry. A przecież wokół każdego z nas jest jakiś las.
Czemu by nie jechać na jagody. Nam się udało, bo znamy kogoś, kto wie, gdzie są jagody i jest ich dużo, ale pewnie w każdym lesie da się znaleźć. Nie marudźcie więc, nie tkwijcie w miejscu, tylko ruszcie się do lasu, choćby najpierw w poszukiwaniu jagód.
Poszukajcie, dzieci umieją zbierać jagody i znajdować, a oprócz tego robaczki i inne cuda natury jak ten liść.
Koronkowa robota 🙂

Czytaj dalej “Jagódki, jagódki…”
Blog · Mikro i makrowyprawy

Góry Literatury chociaż przez chwilę – dedykowane kobietom, które rezygnują z siebie.

Tak, to moja bajka. Ale pojechałam tam pierwszy raz w życiu, na chwilę.

Zastanawia mnie jak jest, a jak powinno być. Kobieta, po tylu wiekach przemian, nadal balansuje między feminizmem, postemancypacją, patriarchatem i niewiarą w siebie.

Taka kobieca dwubiegunowość albo rozdwojenie jaźni.

Właściwie całe życie dążę do równowagi i jakiejś sprawiedliwości. Utopia?

Tak, dopóki sama będę sobie zakazywać niektórych rzeczy, Sama stawiać się w pozycji, że nie wypada, że trzeba się poświęcić i sobie zabronić, bo jest się matką i żoną. A te funkcje mają wbudowane, wczytane w siebie poświęcenie i rezygnację.

Czytaj dalej “Góry Literatury chociaż przez chwilę – dedykowane kobietom, które rezygnują z siebie.”
Blog · Smakowite

Po intensywnym czasie działań poza domem potrzebuję czasu w kuchni

Naprawdę ten czerwiec był pełen działań i męczący, mimo że twórczy. Najczęściej nie miałam kiedy gotować cokolwiek. Coś za coś, robisz inne rzeczy, które wymagają czasu, to nie gotujesz. Wtedy gotuje tata Kaja i Brzoskwini lub kupujemy coś po prostu.
Ale potem za to mam ochotę na coś nowego i eksperymenty i dużo gotowania.
Nie lubię nudy i rutyny i też dlatego szukam nowych przepisów. Teraz kolejna sałatka i kolejna zupa do wypróbowania.

Sałatka to Tabbouleh, popularna w krajach Bliskiego Wschodu sałatka z kaszą bulgur

  • 35 g surowej kaszy bulgur
  • 1 duży pęczek natki pietruszki
  • 1 pomidor
  • 2 gałązki szczypiorku
  • szczypta cynamonu
  • 2 łyżki oliwy
  • sok z 1 cytryny
  • sól i zmielony pieprz
  • Ugotować kaszę bulgur zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Odcedzić i włożyć do miski.
  • Natkę pietruszki opłukać, osuszyć i oderwać listki od gałązek. Drobno posiekać, dodać do miski z kaszą.
  • Pomidora pokroić na ćwiartki, wykroić szypułki, usunąć nasiona z komór. Pozostały miąższ pokroić najpierw na paski, następnie w kosteczkę. Włożyć do miski ze składnikami.
  • Dodać posiekany szczypiorek, cynamon, oliwę i sok z cytryny. Doprawić solą i pieprzem, wymieszać. Można podawać do dań mięsnych, lub np. nabierać porcje sałatki za pomocą liści małej sałaty rzymskiej.
    Przepis zaczerpnięty ze strony kwestia smaku
  • To jest przepis na 2 porcje i rzeczywiście nie wychodzi dużo, więc jeśli chcecie więcej sałatki, pomnóżcie składniki
Czytaj dalej “Po intensywnym czasie działań poza domem potrzebuję czasu w kuchni”