Blog

Być w Capitolu na Rap Magister to jak wskoczyć na bombę do basenu tak przy okazji wyjścia po chleb

Fot. Angelika Bocianowska

Głęboka sztuka, a przecież rap. Ten spektakl wygrał konkurs Off w zeszłym roku na PPA. Nie dziwię się.
Jury doceniło precyzję wykonawczą, ogrom pracy inscenizacyjnej i w pełni autorski koncept uruchamiający współczesną hiphopową formę. Jurorzy konkursu tak napisali w werdykcie:
Za brawurowy manifest miłości do aktorstwa i przypomnienie nam, dlaczego kochamy film i teatr.

Olek Talkowski napisał magisterkę w Szkole Teatralnej rapem, zrobił z tego spektakl. Jak się to ogląda, to się chce robić rebelię w sztuce, rebelię w życiu. Przekraczać i tworzyć.

Wskoczyłam w tę muzykę i tak jak Olek Talkowski “…Zmieniam się w węża, zmieniam się w boga, zmieniam się w płyn i jestem jak woda i sobie pływam w tej wyobraźni, tu mogę płakać tu mogę wszystko, spektakl się zaczął, reflektor błysnął…”

To jest przykład jak nagiąć rzeczywistość do siebie, jak przekroczyć coś narzuconego, z czegoś koniecznego zrobić coś wyjątkowego, pięknego, przekraczającego wyobraźnię. Napisać pracę magisterską tak, że wyjdzie z tego dzieło sztuki, że wszyscy to zobaczą, nie tylko promotor i kilka osób….

Zdjęcie zaczerpnięte ze strony https://krakow.ast.krakow.pl/
Czytaj dalej “Być w Capitolu na Rap Magister to jak wskoczyć na bombę do basenu tak przy okazji wyjścia po chleb”
Bez kategorii · Blog · Mikro i makrowyprawy

Bez termosu w Tatry – Dolina Roztoki i Pięć Stawów

Ta wyprawa zaczęła się od tego, że, chcąc zaoszczędzić czas, wzięłam do pracy termos i tam zaparzyłam herbatę. By wziąć już gotową i nie robić tego w domu. Chociaż tego, przed wyjazdem w Tatry, po 15.00. Tylko jak najszybciej wyjść i jechać. Ale zrobiona herbata została w pracy. A w domu nikt nie zrobił wcześniej kanapek na drogę i jeszcze dopiero się pakowali. Dzieci, pakując się, chociaż mają doświadczenie w wyjazdach, pozapominały np. skarpetek, peleryny przeciwdeszczowej, pozapominałyby więcej, gdybym nie kazała im wziąć kilku rzeczy.

Czytaj dalej “Bez termosu w Tatry – Dolina Roztoki i Pięć Stawów”
Blog · Dzieci

Nie będę czekać na Godota…

Dawno mnie tu nie było i nie wiem od czego zacząć. Dlatego zacznę od miejsca, w którym dziś jestem, w myśl tu i teraz oraz w myśl tego, by nie stać w miejscu. Nie zamierzam czekać na Godota.
Wrzesień zaczął mi się bardzo poetycko intensywnie, w zasadzie zawsze od wielu lat mi się tak zaczyna, bo jeżdżę na Festiwal “Biała Lokomotywa” do Aleksandrowa Kujawskiego, a właściwie Łazieńca, prowadzę tam Slam poetycki i zwykle spotkanie z jakimś poetą, czy pisarzem. Poza tym jedziemy tam najczęściej dużą ekipą z młodzieżą tworzącą poezję. Bardzo dobry potrzebny czas, potem oczywiście powrót do pracy, pora zareklamować Hurtownię dla młodych, uczniów pierwszych klas i nie tylko, zaczęłam też cykl warsztatów poetyckich dla każdego i prowadzę je raz w miesiącu w Macondo. W głowie projekty i spektakle, które gotowe do wystawienia, powtórzenia, no i nowa edycja Złotego Kartonu.

Tyle wszystkiego, że nie pisałam tutaj z premedytacją, nawet prawie zawaliłam z opłaceniem domeny na czas, ale już ok i nie stracę adresu ani miejsca 😉

Czytaj dalej “Nie będę czekać na Godota…”
Blog · Mikro i makrowyprawy

Znowu tu. Kiedy domem jest droga

Jestem na mecie. Wracam jak bumerang w miejsca, które mi służą i które kocham. Mieszkam w kilku równoległych domach.
Tak się składa, że w życiu swoim od urodzenia nie mieszkałam w jednym domu, tylko zawsze czułam się Nomadką. Kimś kto się wiecznie pakuje i przemieszcza, na chwilę, za chwilę. I tak już zostało, to moja szkoła życia, więc nie usiedzę w jednym miejscu, gna mnie. Jakby dom był w drodze, po drodze…

Są miejsca, w których oddycham pełną piersią, gdzie mogłabym mieszkać, ale musi ich być więcej niż jedno, bym mogła wyjeżdżać i wracać, bo prawdopodobnie moim domem jest droga.

Czytaj dalej “Znowu tu. Kiedy domem jest droga”