A było to tak, kilka lat minęło, ale, jak zapowiadałam tutaj, pozwoliłam sobie na Góry Literatury w pełni, czyli cale 3 dni. To naprawdę sporo, biorąc pod uwagę ilość i intensywność spotkań. Poezja, proza czeska, psychologia, podróże… Miejsca, w których odbywały się spotkania: Nowa Ruda, Dzierżoniów, Wałbrzych – Stara Kopalnia i oczywiście Zamek Sarny.



Tu trzeba czasu, spokoju, przeżywania, własnego rytmu. To tam właśnie zebrałam nowe wrażenia i inspiracje, to dzięki Mariuszowi Szczygłowi zdecydowałam się na późniejszy wypad w te wakacje do Pragi, by móc ją zwiedzać z jego „osobistym przewodnikiem”, by móc nagrać fragmenty tej książki w miejscach, które opisuje.
Będąc na festiwalu, często trzeba było wybrać, bo musiałam na przykład między pierwszym spotkaniem z Mariuszem Szczygłem jeszcze w Dzierżoniowie, a pasmem poetyckim w Nowej Rudzie. Wybrałam pasmo poetyckie i bardzo się cieszę, bo odkryłam dzięki temu ciekawych dla mnie młodych poetów, ale i posłuchałam już tych mi znanych. A na spotkaniu z Mariuszem i tak byłam kolejnego dnia.
Na spotkaniach poetyckich zwykle jest mniej osób, ale to i lepiej. Kameralność sprzyja takiej formie wyrazu. Poezja, mimo że sama zajmuje mniej miejsca niż cała reszta literatury, choć jest tą kondensacją myśli, skrótem, to jakby potrzebowała więcej przestrzeni dla siebie, żeby móc rozwinąć się w indywidualnym odbiorcy, zaistnieć, żeby wokół wiersza było miejsce na jego interpretację, ten szerszy kontekst. Tłum, myślę, temu nie służy.


Już od pierwszego spotkania z Tadeuszem Dąbrowskim i Piotrem Florczykiem, które prowadził Karol Maliszewski, poczułam, że dobrze, że tu właśnie jestem.
Kolejne spotkanie z poetami z młodego pokolenia poprowadził Jakub Skurtys i to też było niezwykle ciekawe, bo i sami autorzy, ich drogi do debiutu, no i też skrajnie inne poetyki.

Kolejnego dnia Wałbrzych i Stara Kopalnia, w której oprócz spotkań literackich było i co zwiedzać.





Na przykład Centrum Ceramiki Unikatowej, czy najstarszy i największy zachowany zespół górniczych budowli przemysłowych pochodzących z przełomu XIX i XX wieku.
Właśnie w Centrum Ceramiki Unikatowej było spotkanie z Jonášem Zbořilem o książce poetyckiej „Nowa głusza” i debiucie prozatorskim „Flora”.


Tym sposobem zaopatrzyłam się w lektury czeskich autorów. Ale pierwszą książką, którą kupiłam i dzięki której o razu wiedziałam, że chcę jechać do Pragi był „Osobisty przewodnik po Pradze Mariusza Szczygła” . Jego opowieści można słuchać godzinami. Najpierw poprosiłam spontanicznie o zrobienie sobie zdjęcia z reporterem, a później okazało się, że on tego nie lubi. W sumie mu się nie dziwię ;).
Na szczęście zgodził się, bym mogła czytać i nagrywać fragmenty tej książki. Już funkcjonują na moim kanale


Każde spotkanie, na którym byłam, zostawało we mnie, układało myśli i napawało spokojem, a jednocześnie takim twórczym fermentem we mnie.
Później było jeszcze spotkanie o książce „Bezradne i Romantyczne” , gdzie autorka otwarcie pisze o tym, co z nami robią szkolne lektury i taki, a nie inny ich dobór., ciekawa książka, którą warto poznać, by zwrócić uwagę, na to, na co nie zwracamy i by wyrobić sobie własny pogląd.
Później spotkanie z Natalią de Barbaro, po którym zwłaszcza nie miałam ochoty na żadne kolejne spotkanie, żeby ułożyć w sobie wrażenia, pomyśleć, pobyć w ciszy.
Była mowa o książce „Przejścia. Którędy do miłości” ale ja na razie zaznajamiam się z „Czułą przewodniczką”.

Trochę ten post zajął, dlatego o Pradze będzie już następny.
Ale z czystym sercem polecam Góry Literatury, każdy znajdzie coś dla siebie, to 9 dni spotkań, a i bardzo rozbudowana oferta dla dzieci, warsztaty, pokazy, teatr, kino. Dlatego można je tam spokojnie zabrać.
A przy tym świetny pomysł na wakacyjny wyjazd, połowa spotkań jest darmowa.