Blog

Beksiński i Teatr Czterech z Wrocławia

We Wrocławiu tyle się dzieje, że jak już akurat tu jestem, to wiele może mi umknąć, bo przecież jak wybiorę jedno wydarzenie, to na inne już nie pójdę a czasem przecież nie wybieram nic lub sama coś stwarzam dla siebie.
No ale na szczęście są znajomi i przyjaciele, którzy zaproszą na coś, namówią, przypomną, zasugerują i wtedy wybór jest dużo prostszy, bo jest pretekst do pójścia w to właśnie konkretne miejsce.
Tak było przedwczoraj, zwykła niby spokojna, nawet leniwa niedziela sierpniowa. Trochę wiatr, trochę słońce, w zasadzie nic specjalnego.
Znajoma, która występuje w Teatrze Czterech https://teatrczterech.pl/ zaprosiła mnie na „Strategie przetrwania. Silent disco”. To spektakl, który miał premierę w dniu finisażu wystawy „Fenomenalny. Zdzisław Beksiński” w Pawilonie Czterech Kopuł.

Ten spektakl to doświadczenie performatywne – cztery równoległe sceny – cztery strategie przetrwania.
Widz wybiera, którą strategię w danym momencie ogląda, w którą wchodzi.
Spektakl korzystał z życiorysów Zdzisława Beksińskiego, Marii Jaremy, grupy LUXUS, Erny Rosenstein, Jonasza Sterna, Stanisława Ignacy Witkiewicza.
To były sceny oparte na prawdziwych wydarzeniach, wypowiedzianych słowach, zapamiętanych myślach, kawałkach życiorysów i trochę jak w książce czytamy te rzeczy i odnosimy je, przykładamy do naszego życia, poglądów, chwili obecnej. Ale to nie taka zwykła książka, to książka 3D poszerzona o doznania widza do 6D. Książka, obraz, zdjęcie, myśl, zdanie, nieważne co jest punktem wyjścia, ważne, że wchodzimy do środka tego i poznajemy je od środka. Możemy się rozejrzeć nie tylko po czyimś życiorysie, wspomnieniach, ale też właśnie po swoim. Chwila zatrzymania.

Zdzisława Beksińskiego znałam wcześniej z malarstwa, byłam w muzeum w Sanoku, widziałam film „Ostatnia rodzina” i czasami owszem przeraża mnie jego mroczność. Może to zbyt duże słowo „przeraża”, może budzi dystans po prostu. Przyznam, trochę bałam się tej fotografii, ale opłacało się zaufać tak Eli Dudź, jak i Elio Słomińskiemu, dzięki którym znalazłam się na tym wydarzeniu. Fotografia niezwykle twórcza, poszukiwania Beksińskiego i efekty jego eksperymentów fotograficznych są mi dość bliskie, inspirujące, w sumie to dobrze je rozumiem. Oprowadzanie Justyny Oleksy było tak wciągające i profesjonalne, że ani chwili nie nudziłam się.

Ciekawym efektem też było zobaczenie jednej ze scen spektaklu jako odbicia w lustrze na suficie.

I jeszcze scena z jednej ze strategii przetrwania

Teatr Czterech, jak piszą o sobie Teatr bez sceny, Teatr w Muzeum. Piszą też, że jest ich dużo więcej niż czworo
i nawet nie są podzielni przez 4. Widziałam ich pierwszy raz i zdecydowanie chcę więcej.
Elę poznałam, gdy zaczęła przychodzić na moje warsztaty poetyckie dla każdego do Macondo i cieszę się, że wiem teraz gdzie jest, co robi, gdy na moje warsztaty nie może dotrzeć, a robi rzeczy wspaniałe.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *